Nauczycielka do Jasia: 
- Świetny rysunek, ale przyznaj się kto go robił? Ojciec czy matka? 
- Nie wiem ja już spałem!

*     *     *

- Jasiu, kogo częściej słuchasz, mamy czy taty? - pyta nauczycielka w szkole. 
- Mamy. - A dlaczego? 
- Bo mama więcej mówi!

*     *     *
W górach pada deszcz. Przechodzący turysta mówi do bacy: 
- Baco, dach wam przecieka. 
- Wim. 
- To czemu nie naprawicie? 
- Ni mogę, bo pado. 
- A dlaczego nie naprawicie, kiedy nie pada? 
- Bo wtedy nie cieknie...

*     *     *

- Baco, słyszałem, że wczoraj pobili cię w lesie... 
- Phi, też mi las, ledwie parę drzew.

*     *     *

Baca zatrudnił się w kopalni. Już pierwszego dnia miał pecha, bo wpadł do starego, 
zapomnianego szybu. Zbiegli się koledzy i mówią: 
- Franek, jysteś tam? 
- Jo. 
- Nic ci się nie stało? 
- Ni. 
- To wyłaź stamtąd. 
- Kaj ni moga, bo jesce leca...

*      *     *
Jasio pyta ojca: 
- Tato, jak to się nazywa, jeśli ktoś ma dwie żony? 
- Poligamia. 
- A jak ktoś ma jedną? 
- Monotonia...

*     *     *

Jasio przedstawia swojej matce narzeczoną. Gdy wyszła, pyta mamę: 
- I jak? Prawda, że ładna. 
Mama na to 
- Znajdz sobie inną. 
Jasio przedstawia matce kolejną norzeczoną. Gdy wyszła, pyta: 
- I jak? Prawda, jaka inteligentna? 
Mama na to: 
- Znajdź sobie inną. 
Jasio: 
- No to jaka ma być moja narzeczona? 
- Ma być taka jak ja! 
Następnego dnia mama pyta Jasia: 
- I jak, znalazłeś dziewczyne taką jak ja? 
- Tak, ale tacie się nie spodobała...

*     *     *

Jasio miał już 5 lat, a jeszcze nic nie mówił. Pewnego dnia mama podaje mu obiad, 
a Jasiu wrzeszczy: 
- A gdzie kompot?!!! 
Mama zdziwiona: 
- Jasiu, to ty umiesz mówić? 
- Umiem - odpowiada Jasio. 
Mama: 
- To dlaczego dotąd nic nie mówiłeś? 
- Bo zawsze był kompot!

*     *     *

Pani na lekcji przyrody pyta dzieci jakie mają zwierzęta. 
Kasia mówi: 
- Ja mam psa 
Bartek mówi: 
- Ja mam kota 
A ty Jasiu co masz? - pyta pani 
- Ja mam kurczaka w zamrażalniku.

*     *     * 

Nauczycielka nie radząc sobie z Jasiem, kazała mu przyjść do szkoły z ojcem. 
- Proszę pana, jeżeli Jasiu dalej bedzie się tak uczył, to pójdzie do szkoły specjalnej. 
- Pani! Niech on najpierw tą szkołę skończy, a później pomyślimy o dalszej nauce.

*     *     *

Mama patrzy przez okno i widzi, jak Jasio pije wodę z kałuży. 
- Nie pij tej wody, przecież tam żyje mnóstwo bakterii! 
- Już nie! Przejechałem je kilka razy rowerem!

*     *     *
Baca oprowadza turystów po górach i opowiada: 
- Wiecie, ze nasze Tatry majom juz 10000 lat i dwa miesiące. 
- Ale baco, skąd znacie taki dokładny wiek? - pyta jeden z turystów. 
- Bo był tu u nos taki jeden profesor i mówił, ze nasze Tatry majom 10000 lat. 
A był on u nos dokładnie 2 miesiące temu.

*    *    *
Jasiu wraca do domu po pierwszym dniu w szkole. 
- Czego nowego się dowiedziałeś w szkole? - pyta go tata. 
- Że inne dzieci mają znacznie większe kieszonkowe.

*     *     *

Jasiu na szkolnej wycieczce do lasu pyta się pani: 
- Proszę pani co to jest? 
- A widzisz Jasiu to są czarne jagody. 
- A dlaczego są czerwone? - pyta Jasiu 
- Bo są jeszcze zielone, ale jak dojrzeją to się zrobią granatowe.

*     *     *
Baca został skazany na krzesło elektryczne. Sędzia mówi: 
- No baco, macie przed śmiercią jakieś życzenie? 
A Baca na to: 
- Ja wysoki sędzio tobych tak chcioł, żeby pan sędzia mnie chycił za ręke.

*     *     *

Dzieci w szkole sprzeczają się, które z nich ma mniejszego dziadka: 
1. Mój dziadek ma 100 cm wzrostu! 
2. A mój ma tylko 50 cm. 
3. A mój - mówi Jasio - leży w szpitalu, bo spadł z drabiny jak zrywał jagody. 

*     *     *
Idzie turysta drogą spotyka Bacę i pyta się: 
- Baco, mogę przejść przez waszą łąkę bo chcę zdążył na pociąg o 10.40.
- A idźcie, a jak spotkacie mojego byka to i na ten o 9.15 zdążycie.

*     *     *

Pani od biologii pyta Jasia: 
- Jasiu wymień mi 5 zwierząt mieszkających w Afryce. 
Na to Jaś: 
- 2 małpy i 3 słonie.